niedziela, 10 maja 2015

Odcinek 95


No i w końcu jest - przyszła pora na długo oczekiwany sezon grillowy. Stało się to już trochę czasu temu i przypomniałam sobie, że jest to jedna z moich ulubionych opcji spędzania czasu wolnego. Nie wiem jak wygląda to poza Mazurami, a już tym bardziej w wielkich miastach, ale dookoła mnie jest mnóstwo świetnych miejsc, które sprawiają, że od razu chcesz rzucić wszystko i zacząć grillować. Więc grillujemy. Mój charakter ma to do siebie, że w różnych sytuacjach lubi się przełączać na tryb dowodzenia. Czasami się przydaje, ale czasami ja mam dość samej siebie i czekam aż się zamknę. Pilnowanie grilla jest uznawane za typowo męskie zadanie i moja przywódcza część charakteru powinna się grzecznie nie udzielać. Ale cóż, z tym nie wygrasz.
Czasami podziwiam cierpliwość moich znajomych.



niedziela, 26 kwietnia 2015

Odcinek 94



Płaczę na każdym języku polskim. Nie żebym nienawidziła ojczystego języka, ale mój umysł nie potrafi funkcjonować tak, jak chciałby nauczyciel. Osobiście uważam, że każdy poeta, po napisaniu jakiegoś utworu, powinien wyposażyć go w bonus w postaci opisu tego, "co autor miał na myśli". Pomyślcie ile cierpień zostałoby oszczędzonych. 
Zapytałam Was na instagramie, jaką postać chcielibyście zobaczyć. Elki rzeczywiście nie było tutaj od bardzo dawna. Pojawiła się, a dzięki niej mogę świetnie oddać moje nastawienie. Zostanę przy tym, co sprawia mi przyjemność - matematyce. Wielu pewnie ma mnie za dziwaka, bo jak można lubić matmę. A no tak samo, jak język polski.
Tym postem przypomniałam Wam również, że Braciak jest zajęty. Tyle nadziei pogrzebanych. ;)


niedziela, 5 kwietnia 2015

Odcinek 93



Mówcie co chcecie, ale Braciak zdecydowanie wygrałby konkurs na najsłodszą pisankę.
Dobra, i tak wiem, że się zgadzacie.
To już kolejna Wielkanoc, którą spędzamy razem. Kolejna Wielkanoc ze śniegiem za oknem. Kolejna Wielkanoc, w którą jem dużo i oszukuję się, że spalę to po świętach... Zmieniło się tylko tyle, że Braciak chętnie zakłada swój kostium pisanki, który pojawił się już w pierwszym wielkanocnym odcinku. A ja wciąż niezmiennie życzę Wam udanych Świąt Wielkanocnych!
Tak w ogóle, to jest to odcinek w pewnym stopniu rozwalający mój mózg. Czy nie wynika z niego przypadkiem, że przez ten cały czas nie robiłam komiksów a, uwaga, vlogi? Jestem blogerką i vlogerką jednocześnie? KIM JA JESTEM?!
Może zapoczątkowałam właśnie nową modę, na rysowanie video blogów...
A' propos mody - zauważyłam ostatnio, że stało się bardzo popularne streamowanie. Dołączę się i ja i poniżej zostawiam Wam stream na żywo prosto sprzed włochatej kamery:





True story.



niedziela, 15 marca 2015

Odcinek 92



Cześć, nazywam się Ola i nareszcie coś narysowałam.
Nawet nie wiecie, jak ciężko było mi się do tego zabrać. Choć właściwie można to zauważyć po tej miesięcznej luce na blogu... Tak, zajęło mi to cały miesiąc. Nigdy dotąd nie przeżyłam aż tak poważnego kryzysu twórczego, jeśli chodzi o rysowanie. Mimo że powstał ten komiks, to nie wiem czy już się z takowego kryzysu wyleczyłam. Musiałam się zmuszać do ruszania rysikiem, a i tak poddawałam się po kilku kreskach. Bardzo prawdopodobne jest, że wziął się on z tego, że ostatnimi czasy podjęłam się zrealizowaniu wielu projektów, które pochłaniały całe moje kreatywne myślenie. 




Może Wam trochę o tym opowiem (i btw. dziękuję za wyrozumiałość).
Zaczęło się od tego, że przygotowywałam ulotkę promocyjną mojego liceum. Wiadomo, zbliża się nabór do szkoły, więc trzeba pokazać, że u nas najlepiej. Powiedział każdy dyrektor. Zabawy było z tym wiele, zwłasza, że co chwilę padała decyzja, że mam coś poprawić - dodaj link siaki owaki, dodaj osiągnięcia, popraw stronę tytułową, dodaj qwert szkolnego snapa i tak dalej. W pewnym momencie już miałam tego dość, ale było warto pocierpieć dla efektu końcowego. Co się dalej wiąże z naborem do szkoły - trzeba było nakręcić filmik promocyjny. Oczywiście moja klasa była za niego odpowiedzialna i niekoniecznie mieliśmy wybór. Jeszcze te ciągłe poganianie, bo trzeba go w końcu zrobić na czas. Wymyślić, nagrać, zmontować. W związku z tym, że byliśmy bardzo ograniczeni, nagraliśmy go na dwóch godzinach lekcyjnych. Tego samego dnia go zmontowałam, dodając gdzie się dało slow motion, żeby trwał chociaż dwie minuty :=DDD. Wyszedł i tak fajnie, a na dodatek jest pamiątką z liceum jak znalazł. Ulotki były gotowe, filmik też, więc wypadałoby się wybrać do gimnazjów i się tym pochwalić. Zgłosiłam się na ochotnika, żeby udać się do swojej byłej szkoły i było bardzo sympatycznie. Sądząc po reakcji, nasze wysiłki się opłaciły. Spędziłam dwa dni w gimnazjum i utwierdziłam się w twierdzeniu, że nie chciałabym tam wracać. ;)
Zostawiąjąc już promocję, w międzyczasie ja i czwórka moich znajomych z klasy przygotowywaliśmy i przygotowywujemy się do drugiej szkolnej edycji ,,Mam Talent", która odbędzie się w ten piątek. Gramy w zespole. Podjęcie decyzji jaką piosenkę będziemy grać zajęło nam bardzo dużo czasu i jak już mamy w zwyczaju, zrobiliśmy pierwszą próbę 1,5 tygodnia przed występem. To i tak lepiej, bo w zeszłym roku zrobiliśmy ją pięć dni wcześniej. Idzie nam przyzwoicie i mam nadzieję, że będę trafiać w dobre struny grając solo.

Po ,,Mam Talent" czeka nas Ogólnopolski Dzień Przedsiębiorczości. Koledze udało się nas wkręcić w wizytę na planie zdjęciowym do ,,M jak Miłość", więc wybieramy się do Warszawy. Usprawiedliwiona dwudniowa nieobecność i wycieczka bez nauczyciela. Cudnie.
To tak w skrócie, bo było jeszcze kilka rzeczy, kolejny filmik, który muszę zmontować w pięciominutowy, mając ponad godzinę nagrań z dwóch kamer i oddzielnie nagrany dźwięk. Wish me luck. W międzyczasie nauka mnie nie ominęła i po skończeniu tego wpisu też muszę się za nią wziąć.


Jeśli śledzicie mój instagram i snapchat (na obydwu jestem jako oluchnna przez dwa "n"), to choć trochę wiecie, co się u mnie dzieję. Spodziewajcie się zdjęć z ,,Mam Talent" i ,,M jak Miłość. Do następnego postu, oby nie za miesiąc.